Krwinki – DKK 16.10.2026

Opublikowano: 19-10-2026

O bólu, który potrzebuje zrozumienia, i nadziei, która pozwala iść dalej…

16 października spotkaliśmy się w Dyskusyjnym Klubie Książki, aby porozmawiać o „Krwinkach” Doroty Groyeckiej. Było to spotkanie szczególne – pełne emocji, refleksji i pytań, na które nie zawsze istnieją proste odpowiedzi.

„Krwinki” to książka ważna, potrzebna i pozostająca w czytelniku na długo po odłożeniu ostatniej strony. Opowieści o stracie poruszają swoją prawdziwością, a wrażliwość autorki pozwala spojrzeć z szacunkiem na doświadczenia osób, których dotknęła tragedia. To lektura trudna, ale otwierająca serca na drugiego człowieka.

Podczas dyskusji zastanawialiśmy się, czy można naprawdę zrozumieć czyjś ból. Czy zawsze wiemy, co powiedzieć osobie pogrążonej w żałobie? A może czasem najważniejsze jest po prostu być obok, wysłuchać i nie próbować na siłę pocieszać gotowymi słowami?

Rozmawialiśmy o stracie dziecka, o matkach przeżywających niewyobrażalne cierpienie i o tym, jak bardzo zmienia się nasze spojrzenie na świat, gdy próbujemy zrozumieć doświadczenia innych.

Szczególne miejsce w naszych rozważaniach zajęła rola hospicjów domowych, które towarzyszą chorym i ich bliskim w jednym z najtrudniejszych momentów życia. Hospicjum to nie tylko opieka medyczna i łagodzenie cierpienia. To również wsparcie emocjonalne, pomoc rodzinom w oswajaniu nadchodzącego rozstania oraz nauka tego, jak być razem do samego końca. W tym kontekście szczególnie wybrzmiała postać księdza Jana Kaczkowskiego – kapłana, bioetyka i twórcy Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Swoją postawą, słowem i niezwykłą umiejętnością mówienia o sprawach trudnych przybliżał nam temat umierania, odchodzenia i towarzyszenia człowiekowi u kresu życia. Przypominał, że nawet wtedy, gdy nie możemy już zmienić biegu wydarzeń, wciąż możemy dać drugiemu człowiekowi bliskość, troskę i poczucie, że jest ważny.

Poruszyła nas również historia związana z kotem, który w ostatnich chwilach życia dziecka staje się czymś więcej niż tylko zwierzęciem. W świecie sterylnych warunków medycznych jego obecność może przynieść namiastkę normalności, ciepła i bliskości. Ten obraz skłania do refleksji nad tym, jak ważne jest dostrzeganie potrzeb umierającego człowieka – nie tylko tych związanych z leczeniem, ale także emocjonalnych. Bo czasem właśnie mały gest, dotyk czy obecność ukochanego zwierzęcia mogą przynieść ukojenie, którego nie zastąpią żadne słowa.

Choć „Krwinki” opowiadają o bólu i utracie, nie odbierają nadziei. Przypominają, że nie zawsze musimy znaleźć właściwe słowa, by pomóc drugiemu człowiekowi. Czasem wystarczy wysłuchać, nie oceniać, potrzymać za rękę i pozwolić komuś przeżywać emocje na swój sposób.

To właśnie takie spotkania pokazują, jak wielką wartość ma wspólne czytanie i rozmowa. Książka staje się czymś więcej niż opowieścią – staje się przestrzenią do dzielenia się myślami, odkrywania nowych perspektyw i budowania wzajemnego zrozumienia.

Bo choć nie zawsze potrafimy uleczyć czyjś ból, możemy sprawić, że nikt nie będzie musiał przeżywać go w samotności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *